Drogie Siostry Albertynki!

Chciałam z całego serca podziękować za wszystko to co przyczyniło się  do mojego nowego „patrzenia” na świat, ludzi, siebie i Boga. Decydując się na wyjazd na rekolekcje wiedziałam, że zdobędę nowe doświadczenia, że poznam rąbek tajemnicy związany z  życiem zakonnym. Skorzystałam – zdobyłam – poznałam, jednakże więcej niż kiedykolwiek bym się tego spodziewała. Otworzyło się moje serce, otworzyły się w końcu moje oczy…Otworzyły się bo zobaczyłam, że bez Boga nie ma nic… Jest pustka. W pustej otchłani byłam ja wierząc, że chodząc do kościoła i odmawiając różaniec od czasu do czasu jestem godna Boga. Msza święta to było coś gdzie trzeba było iść, żeby ciągle nie słuchać gderania rodziców i Babci. Moja wiara była na skraju ogromniej przepaści. Wystarczył jeden krok, by pogrążyć swoje życie w bezsensie. Zrobiłam krok… zrobiłam krok, ale do tyłu… to było potrzebne. Trzeba było się cofnąć, trzeba było odżałować, zatrzymać i powiedzieć stop!

Dzięki Wam drogie Siostry od nowa wspinam się na szczyt. Na szczyt tej góry, gdzie czeka na mnie jedyna miłość mojego życia – BÓG. Każdy etap i każdy dzień tych rekolekcji był darem. Był  darem i łaską uzdrowienia. Klęcząc przed ołtarzem przed białą hostią i pisząc list do Jezusa zrozumiałam jak wiele mam Mu do powiedzenia, jak wiele Mu zawdzięczam i jak ślepa byłam. Wtedy poczułam wstyd, pomyślałam: co ty robisz ze swoim życiem…W Bogu oparcie, w Bogu przyjaciel – to wiem dzisiaj. Wiem też, że przenigdy nie można się poddawać. Siła woli, pomoc
Boska i nieograniczona niczym wiara powoduje, że człowiek potrafi podnieść się i unieść głowę do góry po największej klęsce i porażce. Goście zaproszeni dali nam niezwykłe świadectwa. Przez swoją autentyczność i szczerość wywołali u mnie niesamowite emocje, tak naprawdę to zastanawiałam się czy to aby naprawdę ja siedzę naprzeciwko nich i ich słucham, było to coś niezwykłego co utwierdziło mnie jeszcze mocniej w wierze i miłości do Boga. Ci ludzie dali mi ogromną nadzieję…

Podczas rekolekcji nauczyłam się kochać miłością tak szczerą  i tak piękną jak cały ten świat. Nauczyłam się szacunku, do rodziców, wychowawców i do samej siebie. Poznałam dobro..

Drogie Siostry jesteście cudowne!! Jestem Wam nad wyraz wdzięczna.
Najczystsze złoto tego świata nie jest w stanie wynagrodzić Wam mej wdzięczności. Ofiaruję Wam moją modlitwę. Dziś jestem pewna, że wrócę tam… wrócę, aby
podziękować i wiem ,że gdy zwątpię lub zgubię swą drogę mogę liczyć na Waszą pomoc. To daje mi niesamowitą siłę…

Podziwiam nadzwyczaj Waszą pracę, Wasze powołanie. Dziś mam serce
i ręce gotowe do pracy. Bóg obdarzył mnie powołaniem, które odkrywam. Wiem, że chcę dawać siebie innym, chcę pomagać bliźnim bo to sprawia, że czuję się
spełniona i szczęśliwa. Jestem gotowa wyrzec się wszelkich dobrodziejstw dnia
codziennego po to aby być z Bogiem, dla Boga i przez Boga. Bardzo brakuje mi
atmosfery jaka panowała na rekolekcjach. Brakuje mi tej bliskości, szczerości
i rozmowy z Panem Bogiem. Szczerze mówiąc to nie wiem czym i jak zapełnić tę pustkę? Teraz idąc do kościoła jestem szczęśliwa, czuję ogromną radość spotkania
z Bogiem. Jest to uczucie takie jakbym narodziła się na nowo, po raz drugi. Wszystko jest łatwe i proste bo dzieje się z Bogiem w sercu. Bez sensu była moja postawa
w przeszłości. Z niewiadomego powodu byłam źle nastawiona do ludzi, widząc tylko ich złe cechy. Używając przekleństw myślałam, że jestem na czasie i w ogóle jest super. Dziś widzę swoje błędy. Mam nadzieję, że Bóg mi to wybaczy. Bardzo o to modlę się teraz i modliłam podczas rekolekcji. Doznałam niezwykłego oświecenia. Czegoś tak pięknego, tyle dobra… nie potrafię ubrać tego w słowa. Jestem
szczęśliwa, że Bóg pozwolił mi i to właśnie w tym momencie mojego życia poznać Was drogie Siostry. Złamały się wszelkie stereotypy, które ja znałam i które
powszechnie krążą w dzisiejszym świecie. Mam ogromny szacunek do Waszego powołania i do pracy jaką wykonujecie. Wy wiecie, że Bóg Was kocha… a dzięki Wam wiem to również ja. Historia powołania jednej z Sióstr bardzo mnie poruszyła. Spadły mi różowe okulary, zawsze myślałam , że człowiek z powołaniem do służby  Bogu rodzi się z tą świadomością i już od wczesnych lat dzieciństwa jest świadom swoich celów. Zapewne w wielu przypadkach tak jest. I niewątpliwie jest to piękne. Ale bywa, że człowiek żyje sobie i nagle okazuje się, że mimo tego że wydawałoby się że ma wszystko, brakuje czegoś… brakuje Boga. Niesamowite. Chciałabym
i wierzę w to głęboko, że Bóg pozwoli mi na odkrycie swego powołania. Nie wiem co nim będzie, ale przyjmę z pokorą każdą decyzję Najwyższego.

Na pewno bardzo, bardzo będę polecać swoim znajomym takie rekolekcje. Jest to bogate doświadczenie, swoiste oczyszczenie, które zmienia dosadnie
człowieka. Trzeba tylko otworzyć serce… O moich doświadczeniach podczas
rekolekcji mogłabym pisać i pisać… ale tak naprawdę to z całego serca, ze
wszystkich swoich sił chciałam podziękować Wam siostro Bernardo, siostro Kamilo, siostro Natanaelo, siostro Tereso oraz wszystkim innym którzy towarzyszyli mi w tych tak bardzo ważnych dla mnie dniach refleksji..Dziękuje z całego serca! Proszę Was nigdy nie rezygnujcie z takich rekolekcji dla młodych ludzi. To jest potrzebne,
szczególnie teraz kiedy tak naprawdę to nie wiadomo dokąd zmierza  świat. Młodzież potrzebuje takich doświadczeń jakie Wy serwujecie…Będę modlić się za Was,
za Waszą siłę, moc i wiarę. Moje serce i ręce są gotowe do pracy, jeślibym mogła wam jakoś pomóc to w miarę swoich możliwości i ludzkiej ułomności z radością
ducha to uczynię. Proszę tylko o informacje. Gdyby istniała taka możliwość to chętnie przyjadę na podobnego typu rekolekcje, gdzie można spotkać się z Bogiem. Bo
brakuje mi tego w tym całym zabieganym świecie. Chciałaby, aby moja przyjaciółka pojechała również ze mną. Ponieważ myślę, że umocni ją to tak jak mnie, a już na pewno pomoże w rozwikłaniu wielu nieprzyjemnych spraw. A bardzo pragnę jej szczęścia… Czy prowadzą Siostry rekolekcje w weekendy? Bardzo proszę
o informacje. Jeszcze raz po stokroć Bóg zapłać za wszystko to co Siostry dla mnie uczyniły. Jestem szczęśliwym człowiekiem, nagle świat postrzegam w kolorach, mam nowe cele i nowe priorytety. I wiem, że „Trzeba być dobrym, dobrym jak chleb”. Bo Bóg nas kocha, takimi jakimi jesteśmy.

Bóg zapłać!

Szczęść Boże!

Karolina